Mimo że prowadzili już 2:1 w setach, siatkarze 1044 Gwardii Wrocław przegrali wczoraj w Orbicie w inauguracyjnym meczu Polskiej Ligi Siatkówki z wicemistrzami Polski Galaxią Częstochowa 2:3. W myśl nowych przepisów goście wywieźli z Wrocławia dwa ligowe punkty, natomiast podopieczni Macieja Jarosza wzięli jeden punkt. Za porażkę 1:3 bądź 0:3 nie dostaliby nic. Mimo wszystko szkoda, bo zwycięstwo było w pewnym momencie blisko.
W pierwszej partii gwardziści sprawiali wrażenie spiętych i ani przez moment nie byli na prowadzeniu. Doszli jednak rywala na jedno oczko (11:12), ale od tego momentu stracili siedem punktów z rzędu i było po secie. W drugiej partii Pawla Reznićka zmienił na rozegraniu Ireneusz Kłos i gra zaczęła się kleić. Na przerwę techniczną wrocławianie schodzili z dwupunktową zaliczką (8:6). Rywale wyszli jednak na prowadzenie 14:13, po tym jak Przemysław Lach zaserwował rywalom punkt w prezencie, fatalnie zagrywając w siatkę. Za moment po raz pierwszy w meczu (!) pomylił się jednak w ataku Łotysz Tomass Kalnins i od tego momentu (15:14) panowali wrocławianie. W końcówce trener Ireneusz Mazur wpuścił już na parkiet młodych Oczkę i Kokocińskiego.
Bardzo wyrównany, ale dobry w wykonaniu gwadzistów był trzeci set, w którym ogólnę ich gry psuły jednak zagrywki. Lacha. Po nieudanych mocnych serwach, skupił się on wyłącznie na lekkim przebijaniu piłki, a mimo to piłka lądowała po jego zagraniach w samym środku siatki. Skończyło się jednak 25:23 po ataku Krzysztofa Janczaka i zarysowała się szansa na zgarnięcie całej puli, czyli trzech ligowych punktów. Niestety. Czwarta partia zaczęła się od prowadzenia gości 4:0, którzy kontrolowali przebieg gry. Przy stanie 16:22 grała wrocławska młodzież, a stare wygi myślały już o tie breaku. W nim jednak niemal nie do zatrzymania byli Marcin Nowak i Damian Dacewicz. Na pierwsze zwycięstwo musimy poczekać – miejmy nadzieję – do przyszłej soboty (mecz Jastrzębiem w Orbicie, godz. 17).
* Dziś pozostałe mecze I kolejki: Skra Bełchatów – Mostostal Kędzierzyn, Ivett Jastrzębie Borynia – Morze Szczecin, Czarni Radom – Stal Nysa, Indykpol Olsztyn – Stolarka Wołomin.
Gwardia – Galaxia 2:3 (18:25, 25:21, 25:23, 17:25, 12:15)
Gwardia: Reznićek, Janczak, Brdović, Kurek, Markiewicz, Lach – Kwasowski (libero), Kłos, Jarosz, Semeniuk, Uliński, Górnik.
Galaxia: Wagner, Bąkiewicz, Dacewicz, Rejlić, Nowak, Kalnins – Ignaczak (libero), Panas, Oczko, Kokociński.
Znowu razem
Na początku tygodnia po raz pierwszy od dłuższego czasu miałem na treningu wszystkie zawodniczki, oczywiście oprócz kontuzjowanej Kaśki Wieliczko – powiedział wczoraj Gazecie Jacek Grabowski, trener ZEC ESV Gwardii. Pierwszy mecz ligowy wrocławianki rozegrają 27 października (sobota, godz. 18, hala przy ul. Krupniczej), a na razie mają na rozkładzie treningi i mecze Pucharu Polski. W najbliższą środę (godz. 17, ul. Krupnicza) postarają się wziąć srogi rewanż na Muszyniance Muszyna, z którą przegrały na wyjeździe 2:3. – Muszynianka to naprawdę przyzwoity zespół (seria B – przyp. WoK), w którym grają siatkarki z I-ligową przeszłością. Ciężko gra się w ich specyficznej hali. To była daleka podróż i w dodatku męcząca, bo jechaliśmy tam w dniu meczu – wyjaśnił szkoleniowiec gwardzistek. Jeśli wrocławianki okażą się w dwumeczu lepsze od Muszynianki (w to nie wątpimy), w kolejnej rundzie PP spotkają się ze zwycięzcą pary Stal Bielsko – Wisła Kraków. W pierwszym meczu tych ekip Stal wygrała 3:1.
(WoK)
Autor artykułu: Wojciech Koerber